czwartek, 7 maja 2015

Rozdział Piąty

Marika: 

Dziś postanowiłyśmy z Patricia zrobić razem zakupy. Pierwszy raz od dłuższego czasu wyszłyśmy gdzieś razem tak na dłużej. Obiegłyśmy parę sklepów. Ona miała już ręce zajęte torebkami, a ja mialam z 2 torebki. Postanowiłyśmy jeszcze wpeaść do Kfc coś przekąsić i wracać już do domu. Patricia poszła zamówić coś, a ja zostałam przy stoliku. Kolejki były masakrycznie długie, więc szybko nie wróci. No cóż... siedziałam sama aż w końcu ktoś zasłonił mi oczy.
-Eee...Patricia co tak szybko? - powiedziałam z usmiechem. Jak małe dziecko się bawi.
-Tu nie Patricia- skądś kojarzyłam ten głos... zdjęłam dłonie ze swojej twarzy i odwróciłam się... Bill.
-Bill.. ja ci mówiłam coś na ten temat.- Mówiłam jak do ściany. Bill dosiadł sie. Patricia mnie zabije. Znaczy nie zabije, ale bedzie mnie zadręczać co mnie z nim łączy i jak go poznałam... O nie.
-Ja wiem. Próbowałem, ale nie mogłem przestać o tobie mysleć. Wiem, że to jedna, nic nie znaczaca noc... ale nie musiałaś tak reagować. Nikt nie powiedział że musimy kończyć znajomość. - odpowiedział wokalista z uśmiechem. Spojrzałam w stronę kolejki. Dobra, Patka tak szybko nie wróci.
-Wiem... jednak no nie wiem czy na miejscu jest zaczynac tak znajomość. Jeszcze nie jestem do konca pewna czy niczego nie było...- byłam cała czerwona gdy przypomnialam sobie tamtą noc. 
-Gdybym był moim bratem, to owszem miałabys czego się obawiac. Ja taki nie jestem. Wiem, że na prawde cię nie znam, ale widze że jesteś fajna. Nie widze potrzeby zrywania znajomości, nie powinnaś się nawet krępowac że jestem tam wielkim wokalistą Tokio Hotel czy coś. - posłał mi ciepłe spojrzenie. No własnie to jest problem. Zacząć tak znajomość z taką osobą? Ale cóż... chłopak jak każdy inny... mój dawny idol.
-Dobra, zaryzykujmy. -  Odwzajemniłam uśmiech. Dopóki Patricia nie przyszła, dużo dowiedzieliśmy się o sobie. Nawet wymienilismy sie numerami telefonu.
Bill cały czas trzymał moją dłoń. To było takie miłe. Pierwszy raz odczułam taką bliskość drugiej osoby.
Później wróciła do nas Patricia. Niestety w najgorszym momencie.
-Ouu... A czekaj, czekaj no Mariczka. Kogoś ty tu wyrwała? No, no. Bill Kaulitz, no patrzcie no. A kto by pomyslał że mam taką cwaną siostrunię?- uśmiechnęła się do Billa i potem do mnie.
-Ja może już się będę zbierał... To pa Marika.- Bill pocałował mnie w policzek- To pamiętaj! Jutro jesteśmy umówieni!
Odszedł a Patricia wybuchnęła śmiechem.
-I co rżysz?- powiedziałam poirytowana. Ona nic nie odpowiedziała, a potem spokojnie wróciłyśmy do domu obgadujac oczywiście zajście z rana, kiedy to Ed odwiedził naszą Nate.


Natalie:

Wyszłam już z pracy, a tuż przed drzwiami czekał na mnie Ed. Był kochany. Poczekał aż skończę prace. Jak dżentelmen, otworzył mi drzwi do samochodu. Potem wsiadł obok. Byłam zmęczona po całym dniu pracy. Przejechaliśmy koło mojego domu.
-Ej! Ale ja tam mieszkam!- upomniałam go.
-Wiem. Zobaczysz gdzie jadę.- uśmiechnął się szeroko i zaparkował na obreżach miasta. Rudzielec wyciągnął mnie z samochodu i zaprowadził na pobliski plac zabaw.Nagle w oczach stanęły mi łzy.
-Pamiętasz?- zaczął- To tu... to u cię zobaczyłem po raz pierwszy. - uśmiechnął się i przytulił mnie najmocniej jak tylko potrafił. A ja zaczęłam moczyć mu koszulkę. Pamiętałam! Oczywiście że pamiętałam! Nasze pierwsze spotkanie... i każde kolejne. Każda spędzona razem chwila, to było coś cudownego. Od dzieciństwa najlepszy przyjaciel i miłość zarazem. Nagle przypomniała sobie ich rozstanie. To był największy ból, jakiego kiedykolwiek doznała.
-Ed... I obiecaj, że nigdy więcej mnie już nie opuścisz- powiedziałam.
-Nie opuszcze cię, nigdy. Az do śmeirci- szepnął mi do ucha  i pocałował.Spojrzałam na niego zszokowana. Nie wiedzialam kompletnie co powiedziec. Ale Ed potrafił wyczuć moje zakłopotanie, po prostu zabarl mnie do samochodu i odwiozł do domu.
Umówiliśmy się na jutro, gdyż miałam wolne.W domu przywitał mnie pisk i zapach spalenizny.
-Co tu się wyprawia?!- warknęłam na współlokarotki, widzac ze ignoruja moje przyjście i lataja po całym domu.
-My tylko... probowałyśmy same coś ugotować- zaczęła z uśmiechem Marika.
-No właśnie.... Próbowałyśmy- dodała Patricia i znowu odskoyczy jak oparzone i pobiegły do kuchni. Na litość boską. Wyszłam z domu i poszłam do Mc Donalda coś zjeść.
Zamówiłam bylejaki zestaw i poszłam zajac sobie miejsce. Chciałam sobie sama porozmyślać o swoim zyciu. Nagle wszystko zaczęło nabierać kolorow. Dostałam prace, jakże dobrze płatną i łatwa. Poznałam ciekawych i miłych ludzi. I najwazniejsze- Ed wrócił i obiecuje zostac na zawsze... Jeszcze ten pocałunek. Kołatało mi się do tej pory w główce. Muszę opowiedzieć o tym dziewczynom... Chociaz nie... Już wyobrazam sobie trajkotanie bez sensu Mariki, że sławny pan Sheerad mnie całował i reacje traj-Patrici.
Tak w sumie, to nie powinnam robić sobie nadzieji. Sprójrzmy prawdzie w oczy- Ja, zagubiona i pesymistyczna dziewczyna miałabym szansę u Eda? Jednak mimo wszystko od dziecinstwa go znalam... to zupelnie inna sprawa. Nie jestem jakąs tam zagorzałą fanką w której on ot tak sie zakocha... Znamy się i to od dawna.. Po prostu ta przerwa nas troche oddzielila, zmieniła... 10 lat a dużo różnicy.
Wróciłam do domu, a dziewczyny siedzialy juz na kanapie jedząc popcorn.
-Natalie! Jutro masz wolne, prawda?- powiedziala z błogim uśmiechem Patricia przytulając mnie na ... powitanie. Skinęłam twierdząco głowa a ona wciągnęła powietrze i zaczęła trajkotać jakby włączyli radio...
-Musimy jutro doradzić Marice jak się ma ubrać na rande! No i wgl trzeba ją obeznać w te sprawy bo wiesz... - powiedziała z  bananem na twarzy. Moja kochana Riczka i randka? O, to coś nowego, wartego uwagi.
-A co to za szczesciarz? Zawsze spławiałaś takich dupkow, zaden ci nie pasował od czasów gimnazjum.
Marika obdarzyła mnie ciepłym spojrzeniem. Widać było że jest szczesliwa. Cała aż promieniała ze szczescia. Nie dziwie się, ona zawsze była taka ... no cóż. Była z nas tak jakby najrozsądniejsza i najbardziej odpowiedzialną. Taka nasza Mamuska. Denerowaly ja takie sprawy, myślała tylko o poważnych rzeczach, nie kręciły ją zwiazki bo twierdzila ze nikogo jeszcze takiego nie poznała. Nie chodziła na imprezy ani nic... Nawet ja czasem sobie pozwalalam, a ona nigdy. A tu nagle bum. Szara myszka się skonczyła.
-To... Bill Kaulitz- powiedziała i widziałam jak się rumieni. Kto by pomyslal? A czy ja dopiero się zastanawiałam, czy zwiazek normalnej dziewczyny z gwiazdorem ma sens? No ładnie, ładnie.
Przytuliłam Marike i zaczęłyśmy wieczorny seans filmowy z dobrym gadaniem na wszystkie tematy. Jednak dzis te tematy to było TE TEMATY O MARICE I BILLU.

________________________________________
Hello, hello :v
Tu Marta i dziś ( a raczej pare dni ^^) to ja pisałam 5 rozdział XDD
Trochę krótko ale zator mozgowy nie pozwala nic więcej pisać.

Ps. Natka kocha ssać przemoczone piwem skarpetki XDD 


3 komentarze:

  1. omgomgomg <3 cud miod xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooo...ten dopisek... Grodzka... idiotka jesteś :* XDD

      Usuń
  2. Matkooo nareszcie *-* nareszcie im się układa :3 czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń