Ciemnowłosa, siedmioletnia dziewczynka razem ze swoim króliczkiem Bartusiem-po oczywiście wielkim błaganiu rodziców- poszła na pobliski plac zabaw. Nie spodziewała się tam nikogo, bo to przecież niedzielne popołudnie, wtedy wszystkie dzieciaki z okolicy wyjeżdżają gdzieś do rodziny,a ona zawsze zostaje u siebie. Dobrze też myślała, na placu była zupełnie sama..
Usiadła w piaskownicy, wyjęła wiaderka, łopatki, grabki i zaczęła budować zamki z piasku, a jej pupil latał wokół niej zajadając się zieloną świeżą trawą. Była właśnie w trakcie budowania wieżyczki i nagle poczuła piasek pod bluzką. Podskoczyła, po czym prędko się odwróciła.. Ujrzała chłopczyka-swojego rówieśnika- z rudowłosą czupryną, który miał z niej niezłą radochę.
- Haha, ale masz minę... Jakbyś ducha zobaczyła- chłopiec aż zwijał się ze śmiechu.
- Jesteś głupi! Jesteś idiotą! Powiem wszystko mamie, a ona powie twojej zobaczysz- popłakała się biedna- Bartuuuś chodź, idziemy stąd szybko.- wzięła wszystkie swoje rzeczy i skierowała się w stronę wyjścia lecz nowy poznany kolega ją zatrzymał.
-Proszę, zostań. Przepraszam bardzo, naprawdę... ja się chciałem tylko pobawić..-chłopaczek miał łzy w oczach, więc została- Jestem Ed, a Ty?
-Natalie.
We don't know where to go, so I'll just get lost with you
We'll never fall apart, 'cause we fit together right, we fit together right
These dark clouds over me, rain down and roll away
We'll never fall apart, 'cause we fit together like
Two pieces of a broken heart
We don't know where to go, so I'll just get lost with you
We'll never fall apart, 'cause we fit together right, we fit together right
These dark clouds over me, rain down and roll away
We'll never fall apart, 'cause we fit together like
Two pieces of a broken heart
Dzieciaki od razu bardzo się polubiły, bawiły się tak w piaskownicy i nie tylko dopóki nie zrobiło się ciemno, a rodzice wołali ich już do domu.
Od tamtego momenty byli nie rozłączni. Byli najlepszymi przyjaciółmi, nie było rzeczy, której nie zrobili by razem.
Tak się działo do pewnego momentu...Mieli wtedy po czternaście lat...Kiedy to tata chłopaka dostał pracę w samym Londynie i Ed musiał się niestety wyprowadzić razem z nim...
...Ostatnie pożegnanie...Ostatnia chwila kiedy mogę się do niego przytulić....
Stali tak wtuleni w siebie, tak bardzo nie chcieli się rozstać.
-Edzio, ja sobie bez Ciebie nie poradzę, nie przeżyje tego...
-Dasz radę, obiecuję Ci to... Nawet nie wiesz ile jesteś w stanie zrobić beze mnie- zamyślił się przez chwilę- Tylko ze mną będzie trochę gorzej, ale sobie jakoś poradzimy.
W oddali słychać było dźwięk klaksona wzywający młodzieńca do samochodu.
Wtuliła się w niego jeszcze mocniej.
- Obiecaj mi, że za niedługo wrócisz. Obiecujesz?-chłopak uśmiechnął się przez łzy i spojrzał prosto w jej oczy.
-Obiecuje, zawsze będę przy Tobie, będę Cię często odwiedzał i wrócę tu najszybciej jak tylko będę mógł- cmoknął ją delikatnie w czoło...i odszedł.- Pa Nata.
Przyglądała się odjeżdżającemu już pojazdowi, gdzie jeszcze przez szybę mogła zobaczyć jego machającą na pożegnanie rękę.
Coś przeczuwała, że nie dotrzyma tej obietnicy i szybko nie wróci...
There's a boy, lost his way, looking for someone to play
There's a girl in the window tears rolling down her face
We're only lost children, trying to find a friend
Trying to find our way back home
There's a boy, lost his way, looking for someone to play
There's a girl in the window tears rolling down her face
We're only lost children, trying to find a friend
Trying to find our way back home
Jejuu to jest slodkie :''(
OdpowiedzUsuńCzekam na nastepne
Ed..kocham :3 Jejku smutne too :( lecę czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuń